Skyboy - BLOG

O autorze ↓

W TRASIE

Kiedy ludzie słyszą o zespołach wyruszających w trasę, w ich umysłach pojawiają się oczywiste myśli: nadmiar alkoholu, zdemolowane hotelowe pokoje i bez wątpienia kłótnie w zespole. Wczoraj wyruszyliśmy w trasę po Polsce i jak dotąd nadal trzymamy się razem, nikt nie skończył z podbitym okiem, a nasz hotel w Szczecinie może z dumą stwierdzić, że nie było potrzeby wzywania policji z powodu telewizorów wylatujących z okien szóstego piętra – na razie!

Trasy potrafią być bezlitosne i wyczerpujące, ale ostatecznie warte tego wszystkiego, bo dają możliwość odkrywania prawdziwych lokalnych perełek – np. naszemu tegorocznemu koncertowi w Grudziądzu towarzyszyła nie tylko świetna zabawa, ale prawdopodobnie jeden z najpiękniejszych widoków, jakie można zobaczyć będąc na scenie, panorama z rzeką i podświetlonymi po zmroku murami starego miasta.
Bywalcy naszych koncertów prawdopodobnie zauważyli, że nasz zespół składający się dokładnie z czterech osób, jest zawsze wspierany przez kolejne osoby, które trzymają nas w pionie, i kiedy my występujemy na scenie, w trasie są z nami jeszcze co najmniej dwie osoby:



Kierowca
Nasz kierowca – Speedy Chris – to znacznie więcej niż tylko kierowca. Pomaga wnosić nasz sprzęt na scenę, gdy udaję kontuzję pleców, a potem znosi go z powrotem, kiedy przypominam sobie o ważnym spotkaniu, na które już i tak jestem spóźniony. Poza tym, większość znających mnie ludzi zgadza się co do jednego – jestem najgorszym pasażerem, jakiego spotkali. Podczas podróży z prędkością 30 km na godzinę po prostej i zupełnie pustej drodze, moja prawa noga potrafi znienacka nacisnąć wyimaginowany hamulec, bo wydaje mi się, że widzę potencjalnie śmiertelną pułapkę czyhającą 200 metrów przed nami, która okazuje się potem kicającym puchatym królikiem. Speedy Chris musi uporać się z tym wszystkim – bezpiecznie dowieźć nas do celu, opanowując niepotrzebne zamieszanie i nie popadając przy okazji w obłęd.

Dźwiękowiec
Kiedy ludzie przychodzą na koncert, chwalą zespół za dobry występ albo krytykują, jeśli coś pójdzie kiepsko, jednak niewielu z nich zwraca wystarczającą uwagę na rolę dźwiękowca w całym przedsięwzięciu. Nasz dźwiękowiec, Marcin B, jest odpowiedzialny za dźwięk, który słyszy publiczność. Kiedy przyjeżdżamy na koncert natychmiast zaczyna testować akustykę miejsca, klaszcząc zawzięcie po kątach, jakby chciał zostać tancerką flamenco; konfiguruje mikrofony do gitar, basu, perkusji, wokalu, etc. i próbuje sprawić, żeby wszystko brzmiało nieskazitelnie czysto i spójnie, nawet gdy miejsce bardziej nadaje się do gry w brydża niż koncertów rockowych. Nie od początku współpracowaliśmy z jednym dźwiękowcem, co prowadziło do wielu dziwnych sytuacji – trudnych dla nas i dla publiczności, np. publiczność nie słyszała wokalu, a zdarzyło się też, że dźwiękowiec zapomniał o włączeniu mikrofonów, więc było słychać tylko bębny! Stała współpraca z własnym dźwiękowcem daje przede wszystkim komfort na scenie, i my i on wiemy, czego się spodziewać – jako zespół mamy poczucie, że Marcin zrobi wszystko, żebyśmy brzmieli jak najlepiej, a on jest przygotowany na mój atak paniki przed każdym koncertem!

Techniczny
Jest członkiem naszej ekipy o niesamowitej zdolności pozostawania niezauważonym nawet w najbardziej widocznych miejscach – dryfuje po scenie i poza nią, a ludzie nie widzą tego ludzkiego kameleona. Nasz techniczny, Michałek, jest odpowiedzialny za strojenie i zmienianie gitar podczas koncertów i musi mieć non-stop oczy i uszy otwarte. Kiedy zerwie się struna, on już jest gotowy, żeby ją zmienić; kiedy padnie zasilanie, on natychmiast podłącza prąd. Można go porównać do scenicznego pogotowia – w razie awarii, wołaj Michałka!

VJ
Najnowszym nabytkiem naszej załogi jest Adam – facet, który robi wizualizacje. Nareszcie ci, którzy są zmęczeni oglądaniem czterech gości przemieszczających się po scenie i strojących pozy, mogą pozwolić swoim oczom na śledzenie hipnotycznych, psychodelicznych wzorów widocznych na ekranach za nami. Nasz VJ zapewnia idealne tło, na którym nasze podskoki i inne wygibasy wyglądają niemal doskonale!

W życiu przewidywalność raczej nie sprzyja kreatywności, jednak, kiedy gramy koncert, to właśnie dzięki odpowiednim ludziom wokół nas, możemy skupić się na tym, co naprawdę ma znaczenie, dać dobry występ.


Trwa ładowanie komentarzy...