Skyboy - BLOG

O autorze ↓

POLSKIE GRANIE?

Sprawą, która w ostatnim czasie nie zyskała w mediach tyle rozgłosu ile powinna, jest z pewnością wejście w życie przepisów nakładających na stacje radiowe obowiązek „grania po polsku”. Od 1 stycznia 2013 r. między 5 rano a północą radia muszą emitować 50% piosenek tak polskich jak flaki, i prawdopodobnie tak samo niestrawnych.

Sprawą, która w ostatnim czasie nie zyskała w mediach tyle rozgłosu ile powinna, jest z pewnością wejście w życie przepisów nakładających na stacje radiowe obowiązek „grania po polsku”. Od 1 stycznia 2013 r. między 5 rano a północą radia muszą emitować 50% piosenek tak polskich jak flaki, i prawdopodobnie tak samo niestrawnych. Kiedyś, wiele lat temu trafiłem na kurs tańca towarzyskiego, i nie pamiętam, żeby stosowano tam jakieś ograniczenia wobec walca wiedeńskiego, foxtrota czy tanga, na rzecz patriotycznego poloneza. Nie mogę też sobie przypomnieć regulacji obligujących kina do pokazywania na okrągło „Misia”, „Seksmisji” lub – co miejmy nadzieję nigdy nie nastąpi – „Tylko mnie kochaj”, kosztem filmów zagranicznych. Natomiast stacje radiowe właśnie zostały zmuszone do dyskryminowania światowej muzyki przy tworzeniu playlisty.



Jako mieszkający w Polsce Anglik, tworzący piosenki po angielsku, oczywiście wolałbym nie podlegać nowemu systemowi. Jednak także patrząc obiektywnie – naprawdę nie potrafię dostrzec żadnego sensownego uzasadnienia, ani jakiejkolwiek logiki we wprowadzaniu tego typu ograniczenia. Zwolennicy nowego rozwiązania często uważają, że umożliwi ono rozwój polskiej muzyki, czyli jej popularyzację i wzmocnienie pozycji na rynku. Według mnie przyjęcie takiego założenia jest błędem, ponieważ młodzi zainteresowani muzyką ludzie i tak będą robić to, co robili do tej pory – wyłączać radio i telewizor i szukać nowej ciekawej muzyki w sieci. Dodatkowo, a może przede wszystkim, ci którzy pozostaną wierni radiu będą skazani na piosenki, które – szczerze mówiąc – w większości przypadków wciąż nie są produkowane i nie brzmią tak dobrze, jak zachodnie kompozycje. Fale eteru opanują więc utwory, które nie prezentują szczególnej wartości, wystarczy, że są śpiewane po polsku. Jeśli celem wprowadzonych regulacji ma być promowanie najnowszej kultury polskiej, to na pewno lepsze byłoby nałożenie na stacje radiowe obowiązku emitowania 50% piosenek z XXI wieku, by mogły choć częściowo zastąpić puszczane w kółko „Takie Tango” czy „Kolorowe Jarmarki”.

Istnieje zagrożenie, że ten „kulturalny protekcjonizm” przyniesie więcej złego niż dobrego polskim producentom, kompozytorom i muzykom, którzy powinni dążyć do tego, żeby ich piosenki były słuchane, bo na to zasługują, a nie dlatego, że wyeliminowano konkurencję. Podejrzewam również, że nowych przepisów nie wprowadzono w celu ochrony kultury narodowej, ale raczej jako populistyczny środek mający z jednej strony uspokoić zapamiętałych nacjonalistów, a z drugiej strony zjednać muzyków, ponieważ od dwóch lat 23% ich zarobków z koncertów pochłania VAT (przed 2011 r. odpłatne organizowanie imprez kulturalnych było wolne od podatku). Może i zagranie kartą patriotyzmu przez wprowadzenie „grania po polsku” uszczęśliwi starą muzyczną gwardię w Polsce, ale liczyłem, że czasy kiedy ktoś odgórnie decyduje co wolno grać w radiu minęły bezpowrotnie, niestety myliłem się.
Trwa ładowanie komentarzy...